Kliknij

Kliknij
.

czwartek, 17 lipca 2014

Oto co udało mi sie wypleść z koralików Preciosa round z naszego sklepu

Kryształy swarovskiego, Preciosa 11/0  i 13/0 oraz szkalene kulki szlifowane.


wtorek, 8 lipca 2014

Nowe kolory

W sklepie nowe kolory i wielkości koralików, tutaj tylko kilka kolorów na zachętę 
 zapraszamy na zakupy


niedziela, 1 czerwca 2014

Piękne bransoletki

Pani Edyta Cichalewska z koralików kupionych w naszym sklepie wykonała takie piękne bransoletki.




Więcej prac Pani Edyty można zobaczyć na jej blogu

wtorek, 18 marca 2014

Tutorial

Już dawno powinnam ale jakoś czasu brakło. Przedstawiam pierwszy tutorial, który pomoże Wam wykonać niebanalną biżuterię.
Koraliki do jej wykonania możan nabyć w naszym sklepie


Do wykonania tej bransoletki potrzebne są koraliki Twins lub Super Duo i rocail oraz nitka i igła. Wielkość rocail to już Wasz wybór, w prezentowanej na zdjęciu użyłam koralików Rocail 11/0

1. Zaczynamy od nawleczenia naprzemiennie  3 koraliów twins i 2 rocail

2.  zawracamy i pomiędzy twinsy dodajemy 2 twinsy
 

3. nawlekamy jednen rocail oraz jeden twins i przechodzimy przez twins z poprzedniego rzędu , nawlekamy rocail, przchodzimy przez drugiego twinsa, nawlekamy kolejnego twinsa i  rocail.

4. teraz zawracamy i przechodzimy przez wszystkie koraliki z poprzedniego rzędu, 
czerwony rocail i wracamy poprzez koraliki dodane jako ostatnie



teraz powtarzamy wszystkie kroki od numeru 2


wszystkie czynności powtarzamy tak długo, aż uzyskamy potrzebną długość bransoletki. Następnie mocujemy wybrane przez siebie zapięcie i gotowe.


Zapraszamy swzystkie osoby, które zakupią u nas potrzebne materiały do wysłania do nas zdjecia gotowej bransoletki, z przyjemnością pokażemy ją u nas :)


Tutorial czyli zdjęcia i tekst jest właśnością sklepu Koraliki-kolczyki. Nie zezwalamy na kopiowanie i publikację w innych miejscach bez naszej zgody. 


sobota, 15 marca 2014

Piękne kaboszony

Do naszego sklepu dojechały piękne szklane kaboszony z bąbelkowego szkła. 
Świetnie nadają się do beadingu czy też haftu koralikowego.
 Z większości mozna stworzyć bardzo efektowne komplety złożone z kolczyków i wisiora. 

tutaj dwa przykłady wykorzystania właśnie w tych technikach
haft koralikowy
 beading

piątek, 21 lutego 2014

Czemu rękodzieło nie moze być tanie?

Dzisiaj na blogu interesujący artykuł Pani Aliny Tyro-Niezgody o tym czemu rękodzieło nie może być tanie. To ważny głos w sprawie wyceny rękodzieła. Jakże często słyszymy zachwyty nad urodą naszych prac, ale równocześnie te same osoby oburzaja sie, gdy widzą cenę naszego wyrobu.

We wprowadzeniu do tegorocznego konkursu złotniczego w ramach Legnickiego Festiwalu SREBRO 2014 (wprowadzenie autorstwa Sławomira Fijałkowskiego) znalazłam m.in. zdanie, które mocno pogłębiło mój depresyjny stosunek do rzeczywistości. Na zasadzie, że: co innego wiedzieć i czuć, a co innego zobaczyć napisane czarno na białym...
A mianowicie: "Hand Made? Ekonomiczna presja efektywności zepchnęła tradycyjne rzemiosło w przestrzeń zjawisk antropologicznych."
Porozmawiajmy o efektywności - czasie, cenach, opłacalności... O tym wszystkim, o czym rozmawiać podobno nie wypada wśród gentlemanów, a głowa boli, kiedy się o tym myśli samemu...
Na tapetę pójdą kolczyki z poprzedniego eksperymentu (do przeczytania tu:Rozmyślania...o technice), głównie z tego powodu, że dzięki poprzednim analizom wiem już dobrze ile czasu trwa ich wykonanie.
A więc podsumujmy czas konieczny do stworzenia i SPRZEDANIA tego dzieła:
- jeśli szycie jednego kolczyka trwa 3 godziny i 7 minut, to łatwo obliczyć, że na wykonanie dwóch zużyję 6 godzin i 14 minut.
Ale to nie wszystko :(
- żeby przygotować się do pracy, dobrać odpowiednie jakościowo i kolorystycznie sznurki, koraliki, zapięcia itp. oraz choć przez moment zastanowić się jak kolczyki mają wyglądać potrzeba przynajmniej pół godziny;
- po zakończeniu szycia należy jeszcze zamontować bigle, podkleić tył kolczyków filcem lub skórą - kolejne 30 minut;
- impregnowanie całości - 10 minut (plus schnięcie impregnatu, ale to pomińmy - dzięki dobrej organizacji pracy w czasie schnięcia kolczyków można przecież wykonywać inne zadania);
- teraz pora na wykonanie zdjęć - łącznie ze zgrywaniem ich do komputera szacuję, że na tym etapie zużyję ok. 40 minut;
- obrobienie zdjęć w komputerze, spisanie wymiarów, stworzenie tekstu (oraz jego tłumaczenia na inne języki) potrzebnego do stworzenia oferty - ok. 45 minut;
- wrzucenie zdjęć i opisów do internetu (własny blog/strona internetowa, Facebook, Pinterest oraz kilka galerii internetowych, dzięki którym mam nadzieję sprzedać swoją pracę) - to długi proces, muszę przyjąć ok. 1,5 godziny;
Teraz mogę już czekać na reakcję Klientów i pierwszy sygnał, że kolczyki znalazły swojego amatora. Choć często zdarza się, że zanim Klient podejmie decyzję trzeba będzie odpowiedzieć na kilka jego pytań, od czasu do czasu porozmawiać z osobami prowadzącymi galerie (lub poszukać kolejnych) - zarezerwuję więc na korespondencję i rozmowy telefoniczne ok. 20 minut;
Jeśli sprzedaż stanie się faktem, wystarczy już tylko:
- zapakować kolczyki i zaadresować przesyłkę - ok. 20 minut;
- wystawić fakturę lub paragon - ok. 10 minut;
- udać się na pocztę i odstać tam swoje w kolejce - zakładam 40 minut.
Jeśli do równego rachunku dodamy kilka minut na kawę i kilka skłonów (w czasie długiego szycia, a także siedzenia przed komputerem, kręgosłup daje się we znaki!), to wyjdzie... równe 12 godzin!
Czasu na ewentualne pomyłki i poprawki nie uwzględniam.
Ile da się zarobić przez te 12 godzin? Czyli: ile mają kosztować kolczyki? Hmmm... trudna decyzja :( Chciałoby sie podać cenę jak najwyższą, ale przecież nie "zaporową"... Niech będzie... 300 PLN.
Już słyszę głosy typu: "to za dużo!", "kogo stać za kolczyki za 300 zł?", "nikt za tyle nie kupi!"... Niestety, te głosy mają sporo racji. Ok, trudno, jeśli zależy mi na tym, żeby coś zarobić, to niech będzie: 250 zł.
Pomyślicie sobie pewnie: "250 zł za półtora dnia pracy... powiedzmy 25dni roboczych w miesiącu, to znaczy, że... da się wyciągnąć w ten sposób jakieś 4000-4250 zł na miesiąc, całkiem nieźle!"
Nooo.... niestety... nie zupełnie :(
Wiele zależy od tego gdzie i jak staramy się sprzedać własne wyroby. Jeśli udaje się to zrobić "własnym sumptem" - super! Oszczędzamy sporo kasy, choć zapewne zużywamy dużo czasu. Jeśli w tym celu wykorzystujemy galerie internetowe, to kilka do kilkudziesięciu procent ceny naszego dzieła oddajemy właścicielowi galerii. Jeśli współpracujemy z galerią stacjonarną prowizja może sięgać 50% (lub nawet więcej) ceny sprzedaży.
Nie bez znaczenia jest też koszt materiałów. Sutasz jak wiadomo jest bardzo pracochłonny, ale materiały do jego wykonania są relatywnie tanie. Inne techniki będą miały swoją specyfikę, ale wiele z nich wymaga operowania dużo droższymi materiałami.  Dla potrzeb analizy finansowej przyjęłam 20%-wą prowizję agencji internetowej i 17,50 zł jako koszt materiałów potrzebnych do wykonania sutaszowych kolczyków (w tym mieści się również koszt wizytówki lub ulotki wkładanej do przesyłki dla Klienta, koszt opakowania i koperty). Odejmując od ceny sprzedaży wspomnianą prowizję, koszt materiałów oraz konieczne do zapłacenia podatki wynik wychodzi następujący: ok. 50% zysku (20%, tj prawie 50 zł, przy sprzedaży w galerii stacjonarnej i ... 7% - słownie: siedem procent czyli ok. 17 zł! - przy sprzedaży w galerii stacjonarnej i koszcie materiałów równym 50 zł, co ma często miejsce np. w pracach złotniczych).
Dobrze to widać na poniższych diagramach:




Cóż... Załóżmy, że jednak w tym wypadku skorzystałam z tej najbardziej opłacalnej formy sprzedaży i na kolczykach udało mi się zarobić... 124,18 zł. Nieco ponad 10 zł za godzinę pracy... Moja Pani Sprzątająca bierze 15 zł...
Przyjmując 8 godzin pracy dziennie i 25 dni roboczych w ciągu miesiąca (co oznacza, że - o ile nie pracuję na etacie w innym miejscu - mogę cieszyć się wolnymi popołudniami, niedzielami, a nawet jedną lub dwoma wolnymi sobotami!), mam do dyspozycji 200 godzin roboczych w miesiącu, w ciągu których zdążę uszyć 16,67 pary kolczyków, co  da mi dochód nieco ponad 2000 zł za miesiąc. Nadal nie jest źle! Dwa tysiące za satysfakcjonującą, spokojną pracę, z wolnymi popołudniami... naprawdę fajnie! W wolne soboty i niedziele mogę przygotować dokumenty dla księgowej lub zająć się tym, czego oczekują ode mnie różne urzędy. Dbają przecież o moją rozrywkę i a to zafundują mi konieczność przeprogramowania kasy fiskalnej (Urząd Skarbowy) a to konieczność rejestracji bazy danych (GiODO), bo zachciało mi się wprowadzić na stronie opcję newslettera... To tylko kilka z najnowszych przykładów...
Ale wracając do rzeczy: jest całkiem nieźle, jest fajnie!
No cóż, jednak fajnie być przestaje, kiedy podliczymy konieczne wydatki:
- 972,40 zł na ZUS
- ok. 100 zł na szybkie łącze internetowe (to moje narzędzie pracy, ale uwaga! - chodzą słuchy, że niedługo firmy zarejestrowane w lokalach mieszkalnych będą mogły odliczyć tylko część wydatków na internet, ponieważ z pewnością wykorzystywany jest również prywatnie!)
- ok. 200 zł na obsługę księgową
- parę złotych na utrzymanie własnej domeny (ale to tylko opcjonalny wydatek, nie wszyscy muszą go ponosić).
Nie liczę wydatków na własną, osobną pracownię, bo działalność prowadzę w domu. Nie liczę kosztu prądu, bo i tak nie siedziałabym po ciemku. Co niestety nie oznacza, że rachunki za prąd, wodę i ogrzewanie nie przyjdą... A może zwiększyć szansę na sprzedaż wyrobów uczestnicząc w targach, giełdach lub kiermaszach?  Zazwyczaj jest to pewien wydatek, nie tylko związany z uczestnictwem, ale też aranżacją stoiska i dojazdem... Nie, za drogo, nie mam na to czasu, na razie o tym zapomnijmy. Ale może się zdarzyć, że trzeba będzie gdzieś pojechać w innych sprawach służbowych lub choćby urzędowych (koszty transportu) lub zadzwonić (koszty komunikacji), ale niech tam! Zapomnijmy o tych wszystkich wydatkach! Może mam bogatego męża, który pokrywa tego typu wydatki? Nie mam? Ech! Szkoda, bo tu by się akurat przydał...
Z zarobionych 2000 zł zostaje jeszcze ciągle prawie 800!
800 zł, które przede wszystkim mają starczyć na życie. I to tylko w sytuacji, jeśli z poprzedniego wcielania pozostał mi jeszcze sprawny komputer z legalnym oprogramowaniem, aparat fotograficzny oraz niezbędne w technice, którą się posługuję narzędzia... (albo chociaż dobre okulary!). I tylko wtedy jeśli jakimś cudem sprzeda się wszystko co w ciągu miesiąca zdołałam wyprodukować - założenie możliwe do przyjęcia tylko dla potrzeb podobnych analiz, w rzeczywistości nie mające zastosowania. W przeciwieństwie np. do ZUS-u - nieuchronność wniesienia co miesiąc tej opłaty mamy jak w banku. Nawet jeśli nie uda się zarobić ani grosza...
Ale zaraz, przecież mogę zwiększyć wydajność, pracować więcej niż 8 godzin dziennie, prawda? Prawda!
I pracuję więcej! Ponieważ nie wspomniałam jeszcze o tym, że czas poświęcony na naukę i dochodzenie do wprawy w danej dziedzinie nie spada z nieba i nie został mi darowany.  Że kiedyś trzeba kupić potrzebne materiały, a także te narzędzia, które zdążyły się zużyć.  Że dobrze byłoby śledzić najnowsze trendy, oglądać prace innych twórców, napawać się kulturą oraz chłonąć sztukę, co jest niezbędne, żeby się inspirować.  A w końcu, że projekty również nie leżą na ulicy i trzeba poświęcić czas i wysiłek na to, żeby  opracować nowe wzory. Czasem wykonać egzemplarze testowe, makiety, próby...
Jestem prawie pewna, niemal dam sobie głowę uciąć, że o tym aspekcie nie myśli żaden dokonujący zakupu Klient...
Jeśli więc, WIELCE SZANOWNY KLIENCIE, zapytasz mnie jeszcze kiedyś:
"Czemu tak drogo???", "Czy można dostać rabat?", "Kiedy będzie promocja lub konkurs, bo chcę to mieć, ale nie płacić?", "Jakie są zniżki dla stałych klientów?" to... chyba nic Ci nie odpowiem... Bo nie mam już siły kopać się z koniem! :( Za to pozwól, że powiem Ci to teraz:
Nie jestem korporacją, nie mam pracowników, działu marketingu, sztabu strategów, budżetów, funduszy, PR, HR i CHGW.  Zrozum, że prawa, zwyczaje i normy obowiązujące w jednym miejscu, nie muszą obowiązywać w innym.
Moje prawa i normy mówią co następuje:
- nie targujemy się! Wybacz, ale tu nie bazar.
- to, że nie masz pieniędzy nie jest moim zmartwieniem. Jeśli możesz i chcesz - kupujesz. Jeśli nie, to nie.  To naprawdę proste!
- w świetle powyższych wyliczeń nie zrobisz dobrego wrażenia stwierdzeniem "tak wysokie ceny są niemoralne". Powiedz to samo w Urzędzie Skarbowym.
- jeśli inni sprzedają taniej, to czemu przychodzisz do mnie? Może nie płacą podatków, więc śpiesz się z zakupami, dopóki jeszcze działają na wolności. A może ich prace są kiepskiej jakości (np. klejony a nie szyty sutasz)?
- w moich pracach nie wszystkim będzie do twarzy, ani moim pracom nie będzie do twarzy ze wszystkimi. Dlatego czasem wybieram. I czasem odmawiam.
- prawda jest taka, że zarabiam na życie innym sposobem, bo z 800 zł miesięcznego dochodu nie umiałabym się utrzymać. Ale kocham tworzyć i wkładam w to dużo pasji. Moje dzieła nie muszą Ci się podobać, ale byłoby miło, gdybyś zauważył i/lub docenił wysiłek i wkład pracy.
- wymiana "zielonego na fioletowe" to nie jest drobiazg. Najczęściej oznacza, że pracę trzeba wykonać od nowa, więc jeśli zamawiasz coś specjalnie do siebie, to jasno sprecyzuj swoje wymagania. A potem się tego trzymaj.
- "bo tu, o!, mi się to urwało" nie działa jeśli na kolczyku lub bransoletce widać ślady opon... Czemu zakładasz, że mam kłopoty z percepcją i logicznym rozumowaniem?
- moją dewizą są - nie moje, ale jakże słuszne - słowa: "Kiedyś traktowałem ludzi dobrze, teraz - z wzajemnością". Wiec... pozwól się szanować.


poniedziałek, 27 stycznia 2014

Twórcy JOIS

Skoro już wiecie czym są JOIS to teraz zapraszam do ogladania nie tylko bransoletek ale też innych wspaniałych dzieł ich autorek.
1. Agnieszka Nowak prezentuje swoje prace na blogu

środa, 8 stycznia 2014

JOIS

Wiele osób spotkało się już zapewne z marką JOIS

Nie wszyscy jednak wiedzą, co to jest i o co w tym wszystkim chodzi.
JOIS to marka stworzona przez grupę zdolnych, polskich rękodzielniczek. Przez dziewczyny, które z pasją
 i radością tworzą biżuterię . To odpowiedź na ogrom zalewającej nas zewsząd tandetnej biżuterii, która często reklamowana jest jako coś oryginalnego i wyjątkowego. Tymczasem klienci nie przypuszczają nawet, że w naszym kraju mieszkają osoby tworzące rzeczy piękne, niebanalne. 

A często jedyne w swoim rodzaju. Tylko nie mają wsparcia finansowego wielkich koncernów, które lansują modę dla „klonów”.
Stąd inicjatywa i pomysł na to, by pokazać, że polskie rękodzieło istnieje i stanowi alternatywę dla osób poszukujących rzeczy nietuzinkowych. A także dla tych, którzy cenią doskonałą jakość. To także wzajemne wsparcie i reklama dla twórców polskiego rękodzieła. W myśl przysłowia - cudze chwalicie, swego nie znacie.
W tej chwili JOIS to przede wszystkim bransoletki szydełkowo-koralikowe (ang. bead crochet oraz bead crochet rope). Powstające z setek, a czasem tysięcy drobnych koralików
 (o średnicy od 1,5 mm do 3,2 mm), z których każdy z osobna został „przerobiony” szydełkiem.

 Należy zaznaczyć, że są to japońskie i czeskie koraliki bardzo wysokiej jakości. Możemy zapewnić, że przeszły nie jeden test wytrzymałościowy, wykonany przez polskie rękodzielniczki. Niebawem oferta JOIS zostanie poszerzona o naszyjniki i lariaty wykonane tą samą techniką.




niedziela, 5 stycznia 2014

Dlaczego warto?


Jako klienci doceniamy towary dobrej jakości. W biżuterii cenimy szlachetne kruszce i kamienie. Równocześnie deprecjonujemy często ozdoby wykonane z mniej szlachetnych materiałów. Zalew tzw „chińszczyzny”, bardzo często kiepskiej jakośći utwierdza wiele osób w przekonaniu, że nie warto kupować rękodzieła. Tymczasem wielu polskich twórców oferuje towar najwyższej jakości. A jeżeli wysoka jakość produktu i gwarancja, że bransoletka czy naszyjnik nie rozpadną się po kilu dniach to i cena nie może być niska. Płacimy nie tylko za szklane koraliki i nitkę – wielokrotnie jedyne składowe takiego przedmiotu, ale też za projekt, czas poświęcony na wykonanie – często wiele godzin – jak również w bardzo wielu przypadkach za gwarancję niepowtarzalności.
             Jeśli jednak ktoś nie ma ochoty wydawać pieniędzy na gotowy produkt, może w naszym sklepie kupić doskonałej jakości, piękne, szkalnekoraliki firmy Preciosa i zapięcia z których dzięki własnej fantazji i cierpliwości powstaną naszyjniki czy branosoletki albo kolczyki, do których także możecie kupić u nas odpowiednie bigle – czyli tę część kolczyka, którą wkłada się w ucho. Do tego jeszcze odpowiednie nici
 – u nas to Nymo oraz igła i można zaczynać przygodę z włąsnoręcznie robioną biżuterią.